zasób słów jak paliwa kopalniane, na wyczerpaniu
wokół pełnokrwiste życie. i co z tego? nie aspiruję. mam w sobie dziurę wielkości odkrywki w bełchatowie, od czasu do czasu grzebię w środku, poskręcane jelitka i inne bebechy, a między nimi to coś, co trzeba zrozumieć, uspokoić, naprawić. przy okazji wymieść zaschnięte odchody przeszłości, zerwać strupy
czym to się skończy?
rzeczywistość strzępi się na końcach. dzień za dniem i trudno spamiętać wstecz. wiele rzeczy chciałbym do przodu, jest za to to, co jest. prowokacje i sprawdziany losu
blog zawisnął na kołku, fejs(z)buk nuży, jeszcze czytać się chce i szukać muzyki, ale co dalej? co dalej?
szukam i nie mogę znaleźć
wciskam się w poniedziałek jak w ciasny futerał. wspomnienie po pierwszej kawie już nie przegania senności. za to suszona papaja i ananas skutecznie podnoszą poziom cukru we krwi. słodko do porzygania. w służbowej norze podlewam kwiaty, cierpliwie oczekujące nawadniających przebłysków mojej pamięci. papiery do załatwienia wygrzewają się na biurku pod światłem lampki, egzotyczne jak w każdy początek tygodnia. i tylko angie stone aksamitnie znajoma, łagodnie nuci z komputera
skomentuj (0)
nie piszę, z niepisaniem mi dobrze. o czym tu gadać, a co dopiero stukać uparcie w wirtualny eter. cudze słowa ładne, składane zgrabnie szykowne zdania, akapity z klasą. czytam tu i tam, wiernie, acz z doskoku. i posłuchałbym tych paru autorów mych lektur, blogowych powierników własnych dusz i żołądków, twórców codzienności. przy kawie, przy świetle, przy sobie. pobył z nimi, posłuchał. nie wiem, co by z tego mieć mogli, skoro ja milczący. a jednak
skomentuj (4)sens wytraca się ostatnio zbyt często i październikowo wątpię w wiele rzeczy. ze sobą mi tak sobie. i nawet słowa mało odpowiednie, nie sklejają się w adekwatną treść
skomentuj (3)
zimno jak w psiarni, robota odkłada się na bok, zbiera, puchnie, sterczy stertami. jeszcze nie ruszam. dwa kroki przed taflą rzeczywistości, nie wtapiam się, bardziej patrzę, niż biorę udział. jedynie szukam zajęcia dla rąk, które garną się, odwrotnie niż głowa. chcę posłać te ręce na kursy, szkolenia, warsztaty. głowę nie, przechowam ją w pod kocem w fotelu albo lepiej w łóżku, niech spokojnie czeka na ożywcze bodźce. będę ją cierpliwie przytulać, wyrozumiale głaskać w ciszy. obok
skomentuj (5)